Rihanna amerykańską Mandaryną
Media zawsze porównują polskie gwiazdy do zachodnich, co ma niby tym naszym pochlebiać. Maciej Zakościelny jest podobno polskim Bradem Pittem, Małgorzata Foremniak – polską Michelle Pfeiffer. To chyba dowód jakichś kompleksów więc najwyższy czas znaleźć amerykańską wersję polskiej gwiazdy.
Rihanna wizerunkowo przypomina naszą swojską Mandarynę. Przede wszystkim nie umie śpiewać. Jeśli ktoś ma wątpliwości – polecam poniższy filmik, na którym słychać, że, cytując klasyka, czyli Elżbietę Zapendowską, dziewczę fałszuje jak pies. Owszem, Rihanna miała podczas nagrania 15 lat, ale dziś nie ma wiele więcej, a jeśli kiedykolwiek śpiewała tak nieczysto, to znaczy, że słoń nadepnął jej na ucho.
Takiego wycia nie da się usprawiedliwić niczym – to po prostu brak słuchu. Tak fałszującej dziewczyny nie da się nauczyć śpiewać. To, że dziś gwiazdka brzmi poprawnie to zasługa urządzenia znanego jako voicebox – ono nawet z szympansa zrobi Marię Callas (i w studiu i na koncertach!). Inna sprawa, że nie wiem po co takie zabiegi – naprawdę nie ma już na świecie ładnych, a jednocześnie utalentowanych dziewczyn, które mogą śpiewać bez pomocy techniki?
Rihanna zasłużyła na miano amerykańskiej Mandaryny, a nie Mandaryna na miano polskiej Rihanny, ponieważ – hurra! – nasza gwiazdka jako pierwsza pokazała, że można robić karierę wokalną bez elementarnego słuchu muzycznego. Możemy być dumni. Wyprzedziliśmy USA.
Dziś jest jeszcze jedno podobieństwo między celebrytkami. Ostatnio Rihanna ciągle gada o swojej nagości i preferencjach seksualnych tudzież po prostu pozuje topless w różnych magazynach, żebyśmy nie musieli się już niczego domyślać. Mandaryna też pozuje nago i chętnie odpowie chyba na każde pytanie o swoje „cycki za 15 tyszczy”. Czasem mam wrażenie, że mogłaby też mówić nie pytana.
Popularity: 13% [?]
CeleBoss